Album BORDEAUX




  • Premiera:
    16.09.2011

  • Wydawca:
    Universal Music Polska

  • Teledyski:
    Bez odwrotu
    Halo Ziemia [ w planach ]

  • Tracklista:

  • 01)  Pora iść już drogi mój (5'05")
    02)  Fala (5'28")
    03)  Bordeaux (4'12")
    04)  Alarm (5'20")
    05)  Abracadabra (5'21")
    06)  Pryzmat (6'21")
    07)  Tyziphone (7'13")
    08)  Halo Ziemia! (4'42")
    09)  Bez odwrotu (6'01")
    10)  Miodowy kwadrans (3'38")
    11)  Kręgi czerwone (7'16")
    12)  Serce (6'43")
    13)  Jak łzy w deszczu (5'23")

    TT= 72:50


  • Płytę nagrano w składzie:

  • Anja Orthodox – wokal, teksty
    „Rollo” Michał Rollinger – klawisze
    Krzysztof Najman – gitara basowa
    Gerard Klawe – perkusja
    „Maniok” Mariusz Kumala – gitara

  • Informacje dodatkowe:

  • Teksty: Anja Orthodox
    Muzyka: Closterkeller

    Nagrania instrumentow (4.07 - 25.07.2011) i edycja:
    Pawel Sapija - w studio New Project Production Krzysztof Maszota

    Nagrania wokalu (18.07 - 1.08.2011):
    Michał "Masztal" Rypień - w studio Izabelin

    Miks i mastering: Jacek Miłaszewski

    Projekt graficzny: Albert Bonarski
    Foto: Katarzyna "Aradia" Tyśnicka


    Pora iść już drogi mój

    Słowa i wspomnienia
    Gasną coraz bledsze już
    Słabnie echo kroków

    Nową przystań znajdę niech
    Zniknie to co stało się
    Jak łzy w deszczu
    Tak jak tęczy ciało

    Żal swój innym oddaj
    Które będą tu przy Tobie
    Błąd swój zapamiętaj
    Co postawił świat na głowie
    A teraz już idź!
    Jak łzy pod deszczem, jak tęczy ciało
    Spłynie żal i zgaśnie ból
    Wyciągam kartkę czystą i białą
    Pora iść już drogi mój!

    Chcąc uwierzyć, że to już nie Ty
    Duszę niepokorne sny
    Było i minęło
    Mam już teraz inny świat
    Stawiam nowy domek z kart
    Nie istniejesz - prawie uwierzyłam

    Żal swój innym oddaj
    Które będą tu przy Tobie
    Błąd swój zapamiętaj
    Co postawił świat na głowie
    A teraz już idź!
    Jak łzy pod deszczem, jak tęczy ciało
    Spłynie żal i zgaśnie ból
    Wyciągam kartkę czystą i białą
    Pora iść już drogi mój!

    ------------------------------------------------------------------------------------

    Fala

    Słony wiatr - szepcze słony wiatr
    Słony oddech - u Twych stóp tysięczny raz
    fala upada twarzą w piach
    Atak wiatru - miesza fali płacz z mewy śmiechem
    Na tym piasku - piszesz list w nieznane
    morze zabiera go swym oddechem

    Tak daleko - drugi brzeg. Może nigdy się nie spotkamy
    Fale niosą - szepty dwa: "Kochana", "Kochany"...

    Niech morze falą unosi Twój szept
    Tam gdzie ona, tam na drugi brzeg
    Nie wiesz skąd jej imię znasz
    Czemu słony ma smak

    Słony wiatr - pęka klosz pod którym stałeś. Żadna strata...
    Słony oddech - niepamięci reguła wniwecz przeszłość obraca

    Niech morze falą unosi Twój szept
    Tam gdzie ona, tam na drugi brzeg
    Nie wiesz skąd jej imię znasz
    Czemu słony ma smak

    Słony szept łamie Twój milczenia ślub
    Gdy jej myśli, gdy jej imię znasz
    Jest nadzieją, którą przynosi wiatr
    Nową siłą

    --------------------------------------------------------------------------------

    Bordeaux

    Kryształowa taca, na niej kielich z winem
    Prędzej czy później ktoś ostatni raz
    Z niego się napije choć się teraz śmieje
    Na coś nadzieję ma
    Śmieje się klepsydra wolno odsypując czas
    Z urokiem nieodpartym
    Jej prawdziwą twarz zamaskował kształt
    Kobiety idealnej

    Wąska, biała dłoń ujmuje złoty kielich
    Obejmując czule
    Piękna dama w bieli do swych ust podnosi go
    A wachlarz chłodzi lekko
    Antenatów godny rząd ze ścian o wszystkim wie
    Portrety przerażone
    W końcu z ram wychodzą - to ostatni widok jest
    Jaki widzi ona

    Klepsydrą rzucam kształt jej lekceważąc
    Czas uwolniony rozkwita płomieniem
    Odłamki szkła atakują, walczą, parzą
    Aaa!!!

    Może za moment, może za chwilę
    Jedno jest pewne - zegar nam bije
    W pokera z nami gra los - wytrawny gracz
    Kochaj mnie więc jakby ostatni raz
    ----------------------------------------------------------------------------------

    Alarm

    Alarm!!! Wołam, wołam... i uciekam
    Alarm!!! Piszę coś... i uciekam
    Alarm!!! Błagam, błagam... i uciekam
    Alarm!!! Kocham kogoś... uciekam
    Alarm!!!

    Kochanie, wszystko zostawmy tak
    Niech będzie pieśnią niewyśpiewaną
    Nie chcę znów ściągać z nieba gwiazd
    Do wspomnień płaczę, krzycząc: "Nie potrzeba!"

    Alarm!!! Za darmo los nam niczego nie da
    Alarm!!! Im więcej weźmiesz tym większa cena
    Alarm!!! W oczy Twe patrząc wiem - zapłacimy wiele

    Kochanie, wszystko zostawmy tak
    Niech będzie pieśnią niewyśpiewaną
    Nie chcę znów ściągać z nieba gwiazd
    Do wspomnień płaczę, krzycząc: "Nie potrzeba!"

    Kochanie, wszystko zostawmy tak
    Niech będzie pieśnią niewyśpiewaną
    Nie chcę znów ściągać z nieba gwiazd
    Kochanie, wszystko zostawmy tak
    Niech będzie pieśnią niewyśpiewaną
    Do wspomnień płaczę: "Nie potrzeba nam!"
    Nie potrzeba nam...

    Przeczucia krzyczą dlatego się boję
    Kiedy przyparty do muru tak stoję
    Przegram by wygrać swą ostatnią szansę
    Nie mam sił do walki!

    -----------------------------------------------------------------------------------

    Abracadabra

    Wołasz "Przybądź" i zaraz jestem obok
    Nim się zbudzisz z agrestowego snu
    Mówisz "Zniknij" - wystarczy jedno słowo
    W jednej chwili nie ma mnie lecz gryzie pustka już

    Mocno bije Twe serce, że aż boli
    W całkiem nowy, nieznany jemu rytm
    Dobrze było, bezpiecznie do tej pory
    Bajka sama Cię dotknęła skrzydłem nocnej ćmy

    Abracadabra - O nic nie pytaj mnie
    Abracadabra - Mocno przytulaj mnie
    Abracadabra - Nie bój, nie boj się
    Abracadabra - Kocham Cię

    I jeszcze jedno:
    Nie pytaj ile snów rozwiałam już lekką ręką...

    ---------------------------------------------------------------------------------------

    Pryzmat

    Drogą wzdłuż stromych gór porośniętych mchem
    Za mną chodź, idąc milcz, przecież wszystko wiem

    Ciszę rwie źródła szmer, w Tobie czysta biel

    Błękit leczy mnie z codzienności gdzie
    Więcej czuję, więcej widzę niż bym chciała
    Gdzie falą z ludzkich serc zalewają mnie gniew i strach
    Myśli niechcianych mą głowę zalewa deszcz
    Emocji obcych jad do krwi przesącza się

    Ty nie wiesz jak boleć może krzyk
    Czyjś nieświadomy
    Ty nie wiesz jak pali mnie ten dar
    Odrealniony
    Gdy czuję dokładnie to co ktoś
    Gdy stanie obok
    Ma duszę trujący prawdy sok
    Zalewa znowu

    I tylko w objęciach gór - jak tu
    Znajduję spokój

    Czasem spijam śmiech, który gaśnie gdy
    Krew na rękach widzę ciemną, drży jak czarna rtęć
    Głaszczę cudzy sen
    Czuję miękki smak Twoich łez

    Nad zerwanym liściem, nad kwiatem złamanym
    Płaczesz - pragnąc burzą być...

    Jak ladacznica myśl ciało obnaża swe
    Szatę rzucając precz, naga w mą stronę mknie

    Ty nie wiesz jak boleć może krzyk czyjś nieświadomy
    Ty nie wiesz jak pali mnie ten dar odrealniony
    Gdy czuję dokładnie to co ktoś gdy stanie obok
    Ma duszę trujący prawdy sok zalewa znowu
    I tylko w objęciach gór - jak tu - powraca spokój
    --------------------------------------------------------------------------------

    Tyziphone

    Za wszystkich matek puste dni
    Bezradny szloch i krwawe łzy
    Dzieci wyrwanych z objęć strach
    Tak bez powodu, bez szans
    Za ogień, który strawił domy
    By satysfakcję dać natchnionym
    Odnajdę ich - z nicości cień
    I w oczach moich znajdą - śmierć
    Odbijam lustrem zło w ich stronę
    Bo Sprawiedliwość imię moje
    W ten sposób kocham ludzi ja
    Za płacz co miłość w błoto wgniótł
    Za poniżenie i za ból
    Ja nie wybaczam - choćby klękał
    Tu nie ma dla nich miejsca

    Za w bramie krew, kobiety jęk
    Bezmyślną przemoc, stadny zew
    Za krzywdę dla rozrywki mas
    Napiętnowany strachem czas
    Obozy pracy, za pożogę
    Etniczną rzeź, masowe groby
    W imieniu Boga stosów pieśń
    Litości nie znam - niosę śmierć
    Odbijam lustrem w drugą stronę
    Bo Sprawiedliwość - imię moje

    Niech giną gdy ja przed nimi się pojawiam
    Niech giną bez szans
    Niech giną gdy ja po Bogu świat poprawiam
    Za późno na płacz

    To czego każdy z nich się boi
    Znajdzie w lustrzanych oczach moich
    W ten sposób kocham ludzi ja
    Gdy czyszczę świat ze zła
    Wśród słów płomieniem namaszczonych
    Nie bój się spojrzeć w moją stronę
    Odwet dla tych co krzywdą stoją
    Bo Sprawiedliwość - imię moje
    Tyziphone!
    Niech giną gdy ja przed nimi się pojawiam
    Niech giną bez szans
    Niech giną gdy ja po Bogu świat poprawiam
    Za późno na płacz

    Wyrok: Tak! Winien!
    ---------------------------------------------------------------------------------

    Halo Ziemia!

    Póki czucie w sercach nie zagasło
    Póki zmysły gest znikomy jeszcze budzi
    Nie wstrzymamy biegu, nie pozwolimy
    By codzienność nas zmieniła w szarych ludzi

    Halo Ziemia! Wołam z oddali
    Kocham nieważkości stan
    Halo Ziemia! Niech tak zostanie
    Płynie i wiruje świat
    Zmienia kształty serce gorące
    Spływa jak topiona stal
    Karuzela, obok Słońce
    W mych objęciach tłumi strach
    Halo Ziemia! Niech tak zostanie
    Halo Ziemia! Wołam z oddali

    Gonitwa jak miłosny taniec
    Splecionych w jedno nocy i dni
    Pożar ugasić się nie daje
    Nic to. Przecież dobrze nam z tym

    Karuzela - wyżej, wyżej
    Karuzela - Ikara sen
    Karuzela - prastary lęk
    Moje Słońce - nie oddam Cię

    Halo Ziemia! Wołam z oddali
    Halo Ziemia! Niech tak zostanie
    Że ja i Ty, że ja i Ty, że ja i Ty, że MY...

    I niech zostanie
    I niech tak trwa
    Moje Słońce a obok ja

    Mówią, że szczęście tak szybko mija
    Lecz takich chwil nie zapomina nikt
    Kolorem głównym Twych obrazów chcę być
    Na resztę naszych dni

    Halo Ziemia! Wołam z oddali...
    -------------------------------------------------------------------------------

    Bez odwrotu

    Róża, ciepły blask, słodki wina smak
    Poprowadzą mnie drogą niebieską
    Nie powróci lęk o kolejny dzień
    Kiedy zasnę obok, tak jak dziecko
    Bezpieczna, Twoja...

    Zduszę ognia głód aby płomień mój
    Odtąd już spokojnie, cicho płonął
    Ty nauczysz mnie go przed sobą nieść
    Nowy dla mnie sposób odczuwania
    Nigdy już sama, Tobą pijana, powiem "Tak"

    Wszystkim co ważne jest - ta miłość bez odwrotu
    Wszystko czego chcę - płynąć w niej
    Złoto na dłoni mej uczy mnie spokoju
    Ogień zgaśnie, niech!

    Całun, gruby koc, kryje pamięć
    Coś każe tańczyć memu zamyśleniu
    Szkoda pytań Twych, nie odpowiem Ci
    Nie odpowiem, sama nie wiem czemu
    Przeszłość niech śpi, zapomniana

    Nie powróci lęk o kolejny dzień
    Zasnę obok Ciebie tak jak dziecko
    By obudzić się zamieniona w ten
    Płomień co bez ognia płonie lekko
    Dziwnie tak, dobrze tak...

    Wszystkim co ważne jest - ta miłość bez odwrotu
    Wszystko czego chcę - płynąć w niej
    Złoto na dłoni mej uczy mnie spokoju
    Ogień zgaśnie, niech!
    ------------------------------------------------------------------------------

    Miodowy kwadrans

    Zatracone w ciemność zapadają drzewa
    Drogą czarną nas unosi srebrny Pegaz

    Naprzód! Dużo czasu mamy!
    Ścigajmy się z pragnieniami!
    Szybko, szybko! Całe życie przed nami!
    Uciekajmy! Nareszcie sami!

    Nie ma nic za darmo
    Oczy zamkniesz i jesteś w niebie
    Nie ma nic za darmo
    Choć teraz jeszcze o tym nie wiesz
    Nie ma nic za darmo...
    --------------------------------------------------------------------------------------------

    Kręgi czerwone

    O jeden oddech walczę
    Gdy coraz głębiej
    Ten jeden oddech sprawi, że
    Lodowiec pęknie

    Krew cieknie z góry, wsiąka w martwą trawę
    Rodzi kwiaty jak dłonie diabła
    Walczę... O najmniejszy promień światła...

    Nie! To nie może byc prawda!

    Krzyki i hałas tam
    Gęsty szum tu na dole
    Nieważkości stan, dobrze tak
    W szarej mgle ciepło tonąć

    Horyzont mój w tej mgle się zapada i topi
    Rozsądek zjada tlenu brak. Irracjonalny niepokój...
    Aby nie zniknąć maluję wokół kręgi czerwone

    Wolno zaciska splot bólu gad
    Myśl z uwięzi zerwana szarpie się
    Kąsa sens...
    O nie!!! Błagam na kolanach!
    NIE, NIE! TO NIE JEST PRAWDA!

    Jasne światło z tamtej strony
    Woła mnie, bosko lśni
    Dobrze jest gdy nic nie boli / ŻYCIE PRZED NAMI CAŁE
    W stronę światła iść / MUSIMY JECHAĆ DALEJ!

    Powiedzcie mi gdzie on jest?
    Co ja tu robię, ta krew?
    Czerwone kręgi, o nie!
    Ta krew nie jest moja!

    W tej klatce więźniem mój krzyk
    Gdzie moje Słońce? Ma żyć!
    Ja muszę wstać, chcę stąd wyjść
    Tak boli! Tak boli!

    Klepsydry śmiech, los szyderca
    Dług odbiera swój, ciemnosiny mrok
    Kładzie pieczęć na naszych sercach
    Czerwony krąg
    Chciwą ręką sięga po swoje
    Cena płynie krwią, ciemnosina
    Kładzie się coś na mym czole
    Dłoń zimna

    Krzyki i hałas tam
    Gęsty szum tu na dole
    Nieważkości stan, dobrze tak
    W szarej mgle ciepło tonąć...
    -----------------------------------------------------------------------------

    Serce

    Na liściu znak, na lusterku ślad
    Pamiętasz?
    Biały dach, rozwidlenie dróg, obietnicę słów
    Pamiętasz?

    Serce złapane w przewodów sieć
    Misterium - światło i dźwięk
    Ty złapany w szeptów mych misterium
    Gdy błagam Ciebie - ŻYJ!

    Umiera sens, gaśnie czas
    Ból jest mym chlebem
    Nagi strach tnie bez słów
    Gdy ja - między piekłem a niebem, bez Ciebie

    Zaklęty śpisz, nieruchomo
    Piję serca szept
    Gdy klęczę z głową na Twojej piersi
    Bo słyszę Cię tylko tak

    Zaklęty śpisz, nieruchomo
    Piję serca szept
    Gdy klęczę z głową na Twojej piersi
    Bo słyszę Cię tylko tak

    Oddech złapany w przewodów sieć
    Misterium - światło i dźwięk
    W misterium mych szeptów złapany
    Nie zostawiaj mnie! Błagam na kolanach

    Kiedy śpisz
    Gdy czas i cały nasz świat kamienieje
    Między piekłem a niebem
    Teraz ja pobiegnę do Ciebie
    Znów otuli nas czerwony szal

    Bezradność... Na nią nie znam broni...
    Nadzieja? Nadzieja ją przegoni?
    Mówisz do mnie? Tak?!
    Nie... to chyba wiatr, aparatu szum
    Kochany? To Ty? Mów, jeszcze mów!
    Pobiegnę za Tobą! Pamiętasz?
    --------------------------------------------------------------------------------

    Jak łzy w deszczu

    Po co płacz gdy nie zetrze nikt łez
    Nic nie zmieni ból. Czy cokolwiek ma sens?
    Gdy jedna chwila taki świat ściera w pył
    Wątpię czy on w ogóle był

    Też przeminę jak łzy
    Jak łzy w deszczu
    Jak Ty...

    Zwiodę czas sieć iluzji plotąc, byś
    Jeszcze trochę choć w mej pamięci żył
    Aż naszą pieśń pustki zgasi głos
    Echo w dół zapadnie bo

    Też przeminę jak łzy
    Jak łzy w deszczu
    Jak Ty...

    Też przeminę jak łzy
    Już nic nie boli bo nie może boleć NIC

    Pośród kwiatów co wokoło właśnie kończą swój czas
    Kładę się najbliżej Ciebie pragnąc zostać już tak

    Jak w deszczu łzy przeminąłeś Ty
    Jak w deszczu łzy przemijam ja
    W deszczu łzy - przemijanie
    Przemijanie...

    Wstecz