Fin de Siecle - teksty


CZAS KOMETY

Biały welon - gwiezdny tren, patrząc w niebo słucham Cię
Słowa, które nic nie znaczą, tylko aniołowie płaczą.
Ciepły deszcz całuje twarz, może kiedyś przyjdzie czas
Mówisz tak - choć wiem, że kłamiesz nie uciekam z Twoich ramion

Ona jest czernią i bielą, ona jest smutkiem i nadzieją
Ona ostatnią bogów wybranką, moją sekretną siostrą i kochanką

Szłam aż z nocą przegrał dzień, wolno odwróciłam się
Blask komety wyrysował zimny cień na mojej drodze
Dałam jej w ofierze lęk, piłam światło jakby krew
Mój ból wsiąkał z deszczem w ziemię, takie dziwne oczyszczenie

Ona jest czernią i bielą, ona jest smutkiem i nadzieją
Ona ostatnią bogów wybranką, moją sekretną siostrą i kochanką

Jutro znów powrócę by dotknąć jej, nieśmiertelna wzywa mnie
Już nie czuję chłodu, gdy pada deszcz, mogę znowu z Tobą być, tutaj gdzie
Nieśmiertelna daje mi swoją krew, nie pytając nawet czy... jej chcę

Ona jest czernią i bielą, ona jest smutkiem i nadzieją
Ona ostatnią bogów wybranką, moją sekretną siostrą i kochanką

DESPERADO

Ona już daleka jak zimne słońce
Które widzisz we mgle
Nie usłyszy więcej nikt tej melodii
Którą oddałeś jej
Rozstrojonej struny dźwięk
Samotności cichy płacz
Coraz głośniej jednak gra niepokorna
Wiecznie głodna dusza twa

I do biegu zrywasz się
Choć z ran jeszcze płynie gorąca krew
Gdy z gitary ścierasz kurz
Pierwszy uśmiech wolno rodzi się
Nie ma jej, nie wróci tu
Nowy głód do przodu pcha
Dzień jak świeca topi się
Krzyczy zmarnowany czas

Nie pytaj mnie co robić
Biegnij, ratuj siebie
Nie pytaj mnie gdzie sens
Bo ja także tego nie wiem
Nie pytaj, biegnij szybciej
By serce twe nie spało, nie
Już coraz więcej wiesz
Lecz ciągle czegoś mało jest

Jak pijany chodzisz tym
Co podaje każdy nowy dzień
Tyle smaków, tyle barw
Pośród nich jej obraz blednie jak sen
Choć to niebezpieczne jest
Idziesz coraz głębiej w las
Coraz szybciej kręci się
Szpula z filmem w którym grasz

Nie pytaj mnie co robić
Biegnij, ratuj siebie
Nie pytaj mnie gdzie sens
Bo ja także tego nie wiem
Nie pytaj, biegnij szybciej
By serce twe nie spało nie
Już coraz więcej wiesz
Lecz ciągle czegoś mało jest

FORTEPIAN

Otwieram drzwi chociaż nie mam dla kogo
Tam w ciszy dalekiej fortepian coś gra
Dźwięki tak jak bąbelki szampana
Wirując znikają, unosząc mój płacz

Z jednej strony Ty, z drugiej strony ja
Duszę w sobie słowa niewypowiedziane
Z jednej strony Ty, z drugiej strony ja
Gdy ktoś cicho gra na fortepianie

Myśli szalone biegną i giną
Już nie dziwi mnie łez słony smak
Głodne usta wciąż szepczą Twe imię
Z dala od Ciebie
Na nic, na nic mój płacz

Ciepła noc - kwiaty śpią, mury kwitną
Cicho im mierzy czas bicie serc
Wszystko jedno gdzie jesteś w tej chwili
I o czym śnisz gdy ja

Wolno mówię Ci, wolno mówię tak
Słowa których ode mnie nie usłyszałeś
Wolno mówię tak, noc jak gęsta mgła
Gdy ktoś cicho gra na fortepianie
na nic, na nic mój płacz
Kocham Cię choć wcale nie mam już marzeń
Kocham Cię chociaż dawno juz nie znam bajek
Scarlett umiera ale Graphite zostaje
Kocham gdy cicho gra ktoś na fortepianie

Otwieram drzwi chociaż nie mam dla kogo
Tam w ciszy dalekiej, fortepian znów gra
Koncert na klawiaturze mych wzruszeń
Kocham Cię, kochać Cię muszę

Kocham Cię choć wcale nie mam już marzeń
Kocham Cię chociaż dawno juz nie znam bajek
Scarlett umiera ale Graphite zostaje
Kocham gdy cicho gra ktoś na fortepianie

NA KRAWĘDZI

Na krawędzi dnia, na krawędzi snu
Przegrana w nierównej walce
Na krawędzi dnia, na krawędzi snu
Ja klęczę a wokół tańczy

Czas - mój największy wróg, mój najlepszy przyjaciel
Czas - nie używa słów, ale zawsze odnajdzie

Otwieram oczy, szukam Cię
A wokół ciemno, wokół ciemno
Nie ma nikogo, nie ma, wiem
Nikt już nie został ze mną

I szukam Ciebie we śnie
I spotykam bladym świtem
Mniej coraz marzeń we mnie jest
Zapadam w ciszę

Na krawędzi dnia, na krawędzi snu
Przegrana w nierównej walce
Na krawędzi dnia, na krawędzi snu
Ja klęczę a wokół tańczy

Czas - mój największy wróg, mój najlepszy przyjaciel
Czas - nie używa słów, ale zawsze odnajdzie

Gdy własnych już nie słyszę słów
Czekając topię się w muzyce
Te głupie wiersze piszę znów
Nie myśląc już o niczym

Cokolwiek to pomoże mi
Aby zawrócić Ciebie z drogi
Szaleństwo dodaje sił
Zmienia w płomień

Na krawędzi dnia, na krawędzi snu
Przegrana w nierównej walce
Na krawędzi dnia, na krawędzi snu
Ja klęczę a wokół tańczy

Czas - mój największy wróg, mój najlepszy przyjaciel
Czas - nie używa słów
Na krawędzi dnia.

SCARLETT

Przemierzam świat niezdobyta na niby
Patrzę na wszystko jak zza wielkiej szyby

Taka jestem już
Taka jestem już

Maluję twarz w uśmiech, wino piję
Szkarłatne tak jak moje imię

Taka jestem już
Taka jestem już

Nie mam marzeń, nie znam bajek

Porzucam coś, chcę się poddać i płaczę
Ale gorące serce każe inaczej

Taka jestem już
Taka jestem już

Gdy gubię sny jakby nigdy nie były
Wysycha źródło mojej wielkiej siły

Taka jestem już
Taka jestem już

Nie mam marzeń, nie znam bajek
I tak mało wiem...

ZAKLĘTA W MARMUR

Kiedy kochasz, to dusza nie śpi
Kiedy kochasz, to wiesz, że żyjesz
Kamienieję przy dźwiękach pieśni
Czarna róża w mych dłoniach gra
W jej niewidzialną sieć
Złapana miotam się
Królewna ciągle śpi

Zaklęta w marmur czekam na kolejną burzę, chłodny wiatr
Zaklęta w marmur czekam aż znów ktoś mnie zbudzi, cofnie czas
Zaklęta w marmur płaczę tak samotna wśród błękitnych skał
Zaklęta w marmur klęczę w mokrej ziemi

Od kiedy Cię ujrzałam w snach
Musiałam Cię mieć milcząca różo
Całując Twe czarne płatki szłam
Zapomnienia otulona chmurą
Twój śpiewny głos jak płacz
Usłyszałam tylko ja

Jestem żywym marmuru cierpieniem
Jestem treścią obrazu i tłem
Jestem czarna jak róży westchnienie
Jej krew

Zaklęta w marmur, w czarną pieśń, wśród burzy z Tobą tańczyć chcę
Zaklęta w marmur patrzę jak topnieje śnieg, opada mgła
Pękają lody lecz królewna snem kamiennym ciągle śpi
Zaklęta w marmur, nawet serce już zapomina bić

W jej dłoniach czarna róża
Królewna ciągle śpi
Tak długo, że jej serce
Już zapomina bić

Pragnienia, które cicho zgasło
Już nie rozpali nic
Całym światem sny

I tańczę wśród snów i tańczę wśród łez
Już chyba nie ma, nie ma mnie
I tańczę wśród snów i tańczę wśród łez
Już chyba nie ma, nie ma mnie

Jestem czarna jak róży westchnienie, jej krew...

CISZA W MOIM DOMU

Jest kochanka...jest...
Cisza panią mą i kochanką jest
Gdy prowadzi mnie poprzez noc i dzień
Pusty dom, bo echa nie liczę
Piszę coś...
Jestem burzą i wierszem i łzą
I tak dobrze znam zapach mojej ciszy
Znam do bólu jej dotyk zimnych rąk
Kiedy oczy śpią, dusza więcej słyszy
Tonąc wołam ale jego nie ma tu
Dzieci zapomniane jak anioły śpią
A on jest z nią
On jest z nią!!

I tak dobrze znam zapach mojej ciszy
Znam do bólu jej dotyk zimnych rąk
Kiedy oczy śpią, dusza więcej słyszy
Tonąc wołam ale jego nie ma tu
I nie chcę nic widzieć
I nie chcę nic słyszeć!
Tonąc wołam ale jego nie ma tu
Jest z kochanką... jest...

WŁADZA

Kłamstwo uderza od tyłu
Kłamstwo uderza z przodu
Za mną plakat
Przede mną wojna, koszmar głodu
Uczą mnie nienawidzić
Kiedy patrzę w ten ekran
Kiedy oczy zamykam
Trafiam znów do piekła

Władza tak jak narkotyk
Władza to wielka siła
Rodzi miłość i lęk
Czasami też zabija
Obiecuje tak wiele
W słowa prawdę owija
Gdy uklękniesz dłoń poda
Lecz umie też zabijać

Spijali mu słowa z ust
Gdy nad nimi stał
Na transparentach
I w oczach mieli jego twarz
Ginęli jeden po drugim
Tylko by jemu służyć
Piekło było na ziemi
On stał na górze

Władza tak jak narkotyk
Władza to wielka siła.....

Uczę się nienawidzić
kiedy patrzę w ten ekran
Kiedy oczy zamykam
trafiam znów do piekła
Władza tak jak narkotyk...

A NADZIEJA

Tutaj miejsce gdzie jest dobrze
Tutaj aksamitny spokój
I to jest jak słodka choroba
I już stąd nie mogę odejść

W świecie tym znalazłam miejsce swoje
Dookoła wszyscy są jak ja
Możesz mówić, że chyba jestem chora
Ale już stąd nie mogę odejść, tak

A nadzieja budzi się
Budzi i zasypia

Tylko tutaj nie ma serc jak kamień
Tutaj nie słychać słów co ranią
I dlatego siedzę tak i czekam
I dlatego już chyba tu zostanę

A nadzieja budzi się
Budzi i zasypia

Jestem chora, wiem, i studnią dźwięków
Coraz głębiej, dalej i dalej
Tak dobrze jest gdy Ciebie tutaj nie ma
I dlatego, tutaj pozostanę

A nadzieja budzi się
Budzi i zasypia

ZEGARMISTRZ ŚWIATŁA
Tekst Tadeusz Woźniak

A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz Światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał
Zgasną podłogi i powietrza
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
I pójdę nie wiem gdzie na zawsze

ZIEMIA OBIECANA

Gdy zrywam się by szybciej biec
Gdy głośniej chcę krzyczeć
To Twoja twarz oddala się
Im szybciej się zbliżam
I budzę się w ciemności złej
Twej dłoni znów szukam
I talią kart odganiam strach
Już tylko im ufam

Spod moich nóg
Pijany ląd usuwa się znowu
Kolejny raz zasłaniam twarz
Już nie ma nic wokół

Gdy zrywam się by szybciej biec
Gdy głośniej chcę krzyczeć
Zamglony ląd ucieka gdzieś
Im szybciej się zbliżam
Wytężam wzrok, odległy port
Rozpływa się w mroku
Choć syren śpiew dogania Cię
Ty w sercu masz spokój

Znów Ziemia Obiecana woła mnie
Przystań na której spotkam Cię
Słyszę Twój głos - obietnica jeszcze drży
Tą Ziemią Obiecaną jesteś Ty
Znów Ziemia Obiecana woła mnie
Przystań na której spotkam Cię
Słyszę Twój głos - obietnica jeszcze drży
Tą Ziemią Obiecaną jesteś Ty
Znów Ziemia Obiecana woła mnie
Przystań na której spotkam Cię

Dotyk Twój ogień wlał do moich żył
Tą Ziemią Obiecaną jesteś Ty...

W MOIM KRAJU

W moim kraju
W moim kraju
Wieje czarny wiatr
Znów nie mogę spać

W moim kraju
W moim kraju
Czasem boję się żyć
Coraz zimniej mi

To tu polityka wysysa mózg
To tutaj asa zabija król
Gdy trwa zimna wojna serca i słowa
Coraz mniej miejsca żeby się schować

W moim kraju
W moim kraju
W muszli czterech ścian
Swe schronienie mam

W moim kraju
W moim kraju
Czasem boję się żyć
I udaję...

Gdy myślą chcesz zwyciężyć świat
A sercem wygrać bój z kamieniem
Wołasz do ludzi
I kiedy nikt nie słyszy
Co dzień wstajesz bledszy
I bardziej jesteś niczym

Bo tu polityka wysysa mózg
Bo tutaj asa zabija król

To tu polityka wysysa mózg
To tutaj asa zabija król
Gdy trwa zimna wojna serca i słowa
Coraz mniej miejsca żeby się schować

W moim kraju
W moim kraju....

CHAT, CHAT

J'avais beau ouvrir mes mains
Elle en voulait plus
J'avais beau ouvrir mon corps
Elle en voulait plus
J'avais beau lui pardonner
Toutes ses erreurs
Un matin elle m'a piege
Elle a pris mon corps
Elle m'a fait chat, chat, chat
Chaque fois que tu la verras
Elle fera chat, chat, chat
Chaque fois que tu I'entendras
J'avais beau la supplier
De m'abandonner
J'avais beau la supplier de me laisser
seul
Et aujourd'hui dans le ciel
Au milles couleurs
Lorsque j'entends parler d'elle
Elle me brise le coeur
Elle m'a fait chat......
Hey, est-ce que tu m'attends?
Derriere tes yeux de metal
Est-ce que tu comprends?
Essaye de comprendre!
Que cet amour n'a pas de sens!
Que cet amour n'a pas de vie!
Que cet amour n'existe pas!
Hey, essaye de comprendre
Essaye de me voir
Je suis cale ici-bas!

WALET PIK

Myślisz, że mam
Tak bardzo zimne ręce
Że dotyk ich mógłby
Tylko w lód zamieniać
Gdy śpiewam tak
Patrząc na to Twoje zdjęcie
Laleczka z wosku
W moich dłoniach topi się

Znów układ kart zmieniam
Rozmawiając z cieniem
Ich twarzom życie daje
Słabe światło świec
Zimno jak Ty
Walet Pik do mnie się śmieje
Ustami swymi próbuję
Ten śnieg roztopić

Mam taniec swój
Zaklęty czarów krąg
W kuli krysztale obraz Twój
Podam Ci rękę i pójdziesz za mną
Na chwilę poza światem - i tylko mój...

Mam oczy jasne
Gdy na Ciebie patrzę
Mam oczy czarne
Gdy przez Ciebie płaczę
By nie oszaleć
Piję napój ten co zawsze
I z oczu śpiącej duszy
Gubię portret Twój

I tańczy znów
Zaklęty czarów krąg...
W kuli krysztale obraz Twój
Podam Ci rękę i pójdziesz za mną
Na chwilę poza światem - i tylko mój

Będziesz mój i tylko mój
W zaklęty wejdziesz krąg
W kuli krysztale obraz Twój
A nad nią siedem nakreślę znaków
I zatańczy znów
Zaklęty czarów krąg...
W kuli krysztale obraz Twój
Podam Ci rękę i pójdziesz za mną
Na chwilę poza światem - i tylko mój

TO MUZYKA

Znów słyszę to
I wszystko wymyka mi się z rąk
Coś powiedzieć chcę
A myśli ulatują gdzieś
I szukam tych słów
Uciekło wszystko, za późno już
Puste jest moje serce
Gdzieś uciekł śmiech
Puste są moje oczy, zgubiłam się
I widzę tak
Jakbym stała obok gdzieś
Pytam czy jeszcze istnieje coś
Co pobudzi mnie
Dłużej niż na kilka chwil
Co da mi ten ciąg
Sprawi, że szybciej
W żyłach popłynie krew, obudzę się

Kolejny dotyk odbieram coraz słabiej
I znowu zanurzam się w morzu dźwięków
One tańczą wkrąg w mojej głowie wciąż
Ja też jestem jednym z nich
Jestem też jednym z nich
Wtedy muszę znów uciekać
Płakać, śpiewać bez słów
To tak boli...
Kiedy pytają mnie jak długo będę grać
Dlaczego ciągle tak
Nie, nie mówię nic
Nie zrozumieją i tak, bo to mój świat

Zacieśnia krąg, ten wir co mnie otacza
I znowu jak, gdy jestem tutaj
Kolejny normalny dzień, omija znowu mnie

I chociaż ze mnie drwią
Ja kocham tylko to
Muzyka... Słyszę ją, słyszę ją
Ona gra, ona gra we mnie tu.