Nero - teksty


2003

  • Patrząc jak toniesz
  • Podziemny krąg
  • Kiedy latam
  • Jak o kamień deszcz
  • Królowa
  • On przychodzi nocą
  • Nero
  • Miraż
  • Nieważne jak będzie
  • Poza granicą dotyku
  • Ktokolwiek widział
  • Grzech


  • Wstecz


    PATRZĄC JAK TONIESZ

    Na końcu drogi stoi czarny krzyż
    Który milcząc śmiechem się dławi
    I tylko trawa drwiąco szumi gdy
    Zamieniasz swój strach w nienawiść

    Poza horyzont sięgam myślą
    Gdzie ciemność umyka co rano
    Z nią sen co się nie w tę stronę wyśnił
    Zostawiając mnie tu znowu samą

    W sercu nie sama miłość mieszka
    Tutaj współczucie jest i litość
    Pozbawiona serca jestem jakże lekka
    Atakują miękko i jak motyl cicho

    Śmierć z miłości - najpiękniejszą z kobiet
    Na pożegnanie dam Ci właśnie teraz
    Uciekaj, uciekaj - woda zgasi płomień
    Nic nie boli gdy serca już nie mam

    Na końcu drogi stoi czarny krzyż
    Który milcząc śmiechem się dławi
    I tylko trawa drwiąco szumi gdy
    Zamieniasz swój strach w nienawiść

    Uciekaj, uciekaj - woda zgasi płomień
    I śmieję się do Ciebie patrząc jak toniesz

    Śmieję się do Ciebie - Ty toniesz
    Plażą biegnąc ostatnie iskry gonie
    Zimna woda? Jak moje dłonie?
    Pytam się Ciebie kiedy toniesz

    Kiedy zimna woda tak szybko gasi płomień
    Zimna woda tak jak moje dłonie
    Śmieję się do Ciebie - Ty toniesz
    Plażą biegnąc ostatnie iskry gonie
    Zimna woda? Jak moje dłonie?
    Prawda? Pytam się Ciebie kiedy toniesz

    Kiedy zimna woda tak szybko gasi płomień
    Plażą biegnąc ostatnie iskry gonie
    Śmieję się do Ciebie kiedy toniesz....


    PODZIEMNY KRĄG

    Nakryła skrzydłem noc miejsce o którym nikt nie powie
    Oni przychodzą tam rozpalać w sobie ból i ogień
    Słowa nie ważne są gdy walki szum zagłusza myśli
    Ponoć zrozumieć to mogą tylko mężczyźni

    Bo tutaj Panem jest czysta brutalna siła
    A słowo litość ma zupełnie inny smak i wymiar
    Uśpione drugie ja podnosi łeb a potem znika
    Adrenaliny śpiew spełnieniem jest i narkotykiem

    Ty biegniesz walczyć gdy Krąg Cię wzywa
    Ja zostaje tutaj sama, nieszczęśliwa
    Szum w uszach ponoć zagłusza myśli
    Mówisz: "Zrozumieć to mogą tylko mężczyźni"

    Smak własnej w ustach krwi odsunąć karze przebaczenie
    Kto raz powstrzyma cios ten ucałuje Matkę Ziemie
    Strach zamieniony w ból już nic nie znaczy
    Bóg nie istnieje i tu się nie płacze

    Ty biegniesz walczyć gdy Krąg Cię wzywa
    Ja zostaje tutaj sama, nieszczęśliwa
    Szum w uszach ponoć zagłusza myśli
    Mówisz: "Zrozumieć to mogą tylko mężczyźni"

    Anioł Stróż - nawet on zakrył twarz
    Głuchy i ślepy stoi z boku całkiem sam
    Anioł Stróż - w kamień zaklęty trwa
    Serce milczące, w kamień zamieniona łza

    Anioł Stróż - nawet on zakrył twarz
    Głuchy i ślepy stoi z boku całkiem sam
    Anioł Stróż - w kamień zaklęty trwa
    Serce milczące i z kamienia łza

    Ty biegniesz walczyć gdy Krąg Cię wzywa
    Ja zostaje tutaj sama, nieszczęśliwa
    Szum w uszach ponoć zagłusza myśli
    Mówisz: "Zrozumieć to mogą tylko mężczyźni".


    KIEDY LATAM

    Stąd widzę wszystko co przed nami ukryte
    W objęciach swoich miękko tuli mnie wiatr
    Unosi z sobą chwile dawno przeżyte
    Tutaj wysoko inny wymiar i czas

    Kiedy latam........

    Stąd widzę Ciebie, wiecznym snem otulony
    Tak nieruchomo patrzysz w górę,
    gdzie ja już czekam, by ostatni oddech Twój wchłonąć
    Znów będziesz ze mną, poznasz to co ja znam

    Kiedy latam........


    JAK O KAMIEŃ DESZCZ

    Jestem kobietą wiec czytam między wierszami
    Patrząc w jej oczy złe widzę więcej niż Ty
    Gdy uwierzysz jej - obydwoje przegramy
    Jak o kamień deszcz, kochany, moje łzy

    Wypływasz z objęć mych oślepiony słowami
    Słuchasz już tylko jej, dalszy z każdym dniem
    Obezwładnia mnie okrutny zapach przegranej
    Rzucam się na drzwi...

    I naiwnością swoją stoję celnie ugodzona
    Wśród morza wstydu aż do serca obnażona
    Ona - Madonna, ona - święta, tego nic nie zmieni
    Obudź się! Czy nie widzisz, że:

    Ona żywi się Twoją wiarą w ludzki gest
    Weźmie wszystko co masz i co mógłbyś mieć
    Celem byłam ja, a narzędziem tylko - Ty
    Przebudzenie zaboli Cię jak nigdy nic

    Chcę Cię porwać stąd lecz moje skrzydła złamane
    Pośród ruin co dzień modlę się o jej śmierć
    Gdy na czarnym tle czarne znaki wpisane
    Ty nie widzisz nic lecz ja rozumiem je

    Powoli tonie sens w powodzi mego tłumaczenia
    Gdy spadasz w dół pijany prawdą której nie ma
    Ona - Madonna, ona - święta, tego nic nie zmieni
    Obudź się! Czy nie widzisz, że:

    Ona żywi się Twoją wiarą w ludzki gest
    Weźmie wszystko co masz i co mógłbyś mieć
    Celem byłam ja, a narzędziem tylko - Ty
    Przebudzenie zaboli Cię jak nigdy nic

    Dziś naiwnością swoją jakże celnie ugodzona
    Wśród morza wstydu stoję aż do serca obnażona.


    KRÓLOWA

    Pomiędzy cieniem i oddechem świec
    Swą tajemnicę ona karmi cicho i chowa się, się, się...
    W ogrodach świeżo znalezionych prawd
    Wśród głosów co prowadzą myśli i
    Nie dają spać, spać, spać...
    Co wieczór kąpie się we własnej krwi
    Świat przeklinając albo modląc się do cienia
    Niezłomna przędzie ciszę aby żyć
    Gdzie głosy kreślą ścieżki przeznaczenia
    U źródła prawdy klęczy w chorym śnie
    Łapczywie pijąc z niego coraz więcej
    Ucieka od nas nie słuchając słów
    I jęczy pod nią coraz cieńszy lód
    A wokół coraz goręcej, goręcej, goręcej...

    SILNA JAK ANIOŁ OBŁOKI TNĘ
    \ A jeszcze nie znasz mocy skrzydeł, które ja Ci dam
    GDY PRZEPOWIEDNIA WYPEŁNIA SIĘ
    \ Choć już przeczuwasz ich kolor i kształt
    KIEDY MILCZENIE ZABIJA STRACH
    \ Tak mało wiesz chociaż stoisz z podniesioną głową
    KRÓLOWA CISZY TO NOWA JA!
    \ Jak smakuje Twoja krew Królowo?

    A jeszcze nie znasz mocy skrzydeł, które ja Ci dam
    Choć już przeczuwasz kolor ich i kształt
    Tak mało wiesz kiedy stoisz z podniesiona głową
    Więc powiedz jak smakuje Twoja krew Królowo?

    SILNA JAK ANIOŁ OBŁOKI TNĘ
    \ A jeszcze nie znasz mocy skrzydeł, które ja Ci dam
    GDY PRZEPOWIEDNIA WYPEŁNIA SIĘ
    \ Choć już przeczuwasz ich kolor i kształt
    KIEDY MILCZENIE ZABIJA STRACH
    \ Tak mało wiesz chociaż stoisz z podniesioną głową
    KRÓLOWA CISZY TO NOWA JA!
    \ Jak smakuje Twoja krew Królowo?


    ON PRZYCHODZI NOCĄ

    Czytam księgę starą jak świat
    Litery się złocą
    Zdobię nimi ciało i twarz
    On przychodzi nocą
    Wezwany ich mocą
    On przychodzi nocą
    Krzyk aniołów i glosy gwiazd
    W krąg echem się niosą

    Ta zabawka nie jest do zabawy...

    Strach znienacka dopada mnie
    Tak nagą i bosą
    Gorący dotyk rozprasza lęk
    On przychodzi nocą
    On przychodzi nocą
    Ja stoję jak posąg
    Ciemna siła zabiera mnie!

    I rękę podnoszę otwiera się niebo
    Podnoszę drugą piekło się odkrywa
    Wygrywa to drugie - do bramy podchodzę
    I przy niej umieram, za nią się narodzę!

    Ta zabawka nie jest do zabawy...

    W dzień na klęczkach modlę się niemal
    On przychodzi nocą
    Pierwszy raz w życiu do Boga śpiewam
    By przyszedł. Lecz po co?
    Bo kiedy słonce ukrywa twarz
    Pożądanie zabija strach
    W mroku wszystko inny ma kształt
    On przychodzi nocą

    I rękę podnoszę otwiera się niebo
    Podnoszę drugą piekło się odkrywa
    Wygrywa to drugie - do bramy podchodzę
    I przy niej umieram, za nią się narodzę!

    Ta zabawka nie jest do zabawy...


    NERO

    Żegnaj mój miły, dobrze wiesz
    Za kłamstwo cios, za zdradę krew!

    Tu bije czarne źródło jak serce czarnej wody
    Przemywam nią twarz swoja i wszystko w dal odchodzi
    Płonie świątynia, którą bogowie opuścili
    Zanurzam serce w czerni i to dodaje siły

    Więc żegnaj miły, dobrze wiesz
    Za kłamstwo cios, za zdradę krew!

    Gdy wszystko już stracone, rozpacz tnie ostrym nożem
    Oddaję siebie czerni a swoje światło jej wodzie
    Ta wiara nie zna łaski i tu nie rządzi miłość
    Ty nie chcesz mnie wysłuchać, więc ona musi zginąć

    Więc żegnaj miły, dobrze wiesz
    Za kłamstwo cios, za zdradę krew!

    Gdy moje skrzydła złamane
    Ona musi zginąć, błagam Cię mój Panie
    Ona musi zginąć, tylko to już umiem chcieć
    Gdy pośród ruin co dzień modlę się o jej śmierć...


    MIRAŻ

    Mów teraz głupi, powiedz choć nie chcesz
    Czy warto było aż tak
    Wierzyć wciąż mocniej, prawie boleśnie
    Aż zginął sprzed oczu świat

    Głęboko w Tobie zapłonął ogień
    Co kazał przed siebie biec
    Więc jak pijany pobiegłeś za nim,
    By modlić się pośród świec
    A teraz leżysz jak kupka starych szmat,
    Za ściana matka łka
    Trafiają w pustkę wszystkie słowa skierowane do Boga
    I głowę podnosi strach

    Miraż!!! Stracony Czas......

    Teraz widzę jak płaczesz umierając
    Teraz wiem już że było trzeba
    Krzyczeć, krzyczeć, a mówiłam tak mało
    Nie chcąc Cię ranić ani gniewać
    Ze moje życie barw milionem malowane
    A każda chwila nazbyt droga
    By błądzić między mirażami
    Dlatego wierzę w siebie a nie w Boga!

    Miraż!!! Stracony Czas......

    Rozwiewa się niebo jak fatamorgana
    Im bliżej niego pełzniesz na kolanach
    Gdy widzisz - nie ma Boga i Szatana
    Rozwiewa się Twoje niebo jak fatamorgana

    Mów teraz głupi, powiedz choć nie chcesz,
    Czy warto było aż tak
    Za piękne słowa w prastarej Księdze,
    Odsunąć od siebie świat
    Gdy gaśnie życie w twarzy Twej, jak znicz na cmentarzu
    To wszystko traci sens
    Gdy spływa wiara z Twojej duszy rzeką zmarnowanych wzruszeń
    Całuję Cię...

    Miraż!!! Stracony Czas......

    Rozwiewa się niebo jak fatamorgana
    Im bliżej niego pełzniesz na kolanach
    Widzisz - nie ma Boga i Szatana
    Rozwiewa się Twoje niebo jak fatamorgana

    Gdy gaśnie Twoje życie, za późno pytania
    Kiedy zapadasz w ciszę już nic do dodania
    Rozwiewa się niebo jak fatamorgana
    Im bliżej niego pełzniesz na kolanach

    Rozwiewa się niebo jak fatamorgana
    Im bliżej niego pełzniesz na kolanach
    Gdy widzisz - nie ma Boga i Szatana
    Rozwiewa się Twoje życie
    A dalej nie ma już nic!

    Mów teraz głupi, powiedz choć nie chcesz,
    Czy warto było aż tak...


    NIEWAŻNE JAK BĘDZIE

    Gdy czuję coraz więcej
    Gdy pożar budzi się
    Umiera mój rozsądek
    Topi się jak pierwszy śnieg
    Gdzie przepaść a gdzie droga
    Nie myślę goniąc sen
    Mam oczy zasłonięte
    I tylko Ciebie widzieć chcę

    Nieważne jak będzie...

    Sumienie me zasypia
    W objęciach Twoich słów
    I o nic już nie pytam
    Na nic więcej nie czekam już
    I tylko słońce blednie
    Gdy do niej wracasz znów
    Próbując obojętnie patrzeć w górę
    I lecę w dół

    Nieważne jak będzie...

    Nic już nie ma kiedy rozum płonie
    Nic już nie zatrzyma biegu fali
    Moim prawem kochać Cię i gonić
    Twoim - stąd uciekać jak najdalej.

    Gdy słyszę Twoje myśli
    Choć mi ich wcale nie chcesz dać
    Gdy słyszę Twe wołanie
    Jej twarz, znika odpływa w dal
    Sumienie znów zasypia
    W objeciach Twoich słów
    I o nic już nie pytam
    Na nic nie czekam już

    Nic już nie ma kiedy rozum płonie
    Nic już nie zatrzyma biegu fali
    Moim prawem kochać Cię i gonić
    Twoim - stąd uciekać jak najdalej.

    Nieważne jak będzie...


    POZA GRANICĄ DOTYKU

    Poza granicą dotyku ogród w którym spotkasz mnie
    Poza granicą dotyku myśli jak motyle
    Zaprzeczenia zły odźwierny nie wpuścił dalej, więc
    Twoja byłam cała na tę jedną chwile, wiesz...

    Poza granicą dotyku łzy znalazły mnie słabą tak
    Poza granicą dotyku zawrót głowy na harfie grał
    Wolnej woli odźwierny nie przepuścił do środka
    Więc milczenia nie przerwałam ani słowem, tak...

    Kiedy serce moje milczy
    Nie ma mnie
    Kiedy tonę, tonę w ciszy
    Wołam Cię

    Poza granicą wspomnienia prawda pali jak ogniem
    Poza granicą wspomnienia krzyk się rodzi i łamie wpół
    Przebaczenie i nienawiść pozostawiam za bramą gdzieś
    Tak wysoko lecąc nie chce patrzeć w dół

    Kiedy serce moje milczy
    Nie ma mnie
    Kiedy tonę, tonę w ciszy
    Wołam Cię

    Teraz serce moje milczy
    Nie ma mnie
    Teraz tonę, tonę w ciszy
    Wołam Cię

    Poza granicą zapomnienia pustka wśród ruin tańczy cień
    Samotny wiatr unosi z sobą zapomnienia gasnącą pieśń
    Wpółotwarte drzwi czekają ale nikt już nie chce wejść
    Cicho, cicho nie ma Ciebie, nie ma mnie.


    KTOKOLWIEK WIDZIAŁ/KTOKOLWIEK WIE

    Na wzgórzu ze słów usypanym
    Nadziei i wiary, pociechy i pięknych prawd
    Tak stoję i czekam na świt
    Co nadejść zapomniał od roku i kilku dni

    Powroty zawsze takie same są
    Zapadam w ciepłą, czarną mgłę
    Może jak Ty w końcu zniknę w niej

    W pokoju Twym umieram co dzień
    I już nawet światło tam się boi wejść
    Gdy błagam los o jeden znak
    Co wróci spokój i pozwoli spać
    Dlaczego Ty? Wolałabym ja
    Zniknąć tak nagle jak pod słońcem mgła
    Wołam przez noc, krzyczę za dnia
    Dlaczego nie ja?

    Twój pokój ten sam czeka wciąż
    Czeka choć dawno tak plakaty już rozmył deszcz
    Znów biegnę przez chłodne żyły miasta
    Może gdzieś nagle zobaczę Cię

    Powroty zawsze takie same są
    Zapadam w ciepłą, czarną mgłę
    Może jak Ty w końcu zniknę też
    Hałas na górze kołysze mrok
    Choć zwykle sufit tłumił dźwięk
    To na dnie piekła znowu bawią się

    W pokoju Twym umieram co dzień
    I już nawet światło tam się boi wejść
    Gdy błagam los o jeden znak
    Co wróci spokój i pozwoli spać
    Dlaczego Ty? Wolałabym ja
    Zniknąć tak nagle jak pod słońcem mgła
    Wołam przez noc, krzyczę za dnia
    Dlaczego nie ja?

    I błagam los o choć jeden znak
    Co wróci spokój i pozwoli spać
    Wołam przez noc, krzyczę za dnia
    Dlaczego nie ja?

    Gdy gryzą wizje takie same wciąż
    Zapadam w ciepła, czarną mgłę
    Może jak Ty w końcu zniknę w też
    Hałas na górze kołysze mrok
    Choć zwykle sufit tłumił dźwięk
    To na dnie piekła znowu bawią się

    Nie widzisz mnie, nie słyszysz mnie...


    GRZECH

    Niepotrzebna już, jestem sama znów
    Nie pamięta nikt jaka byłam
    Nie pamięta nikt tamtych jasnych dni
    Gdy się śmiałam i gdy tańczyłam

    Nierealny, dziki czar
    Zatruł moją krew
    Zesłał na mnie grzech
    Odtąd zawsze będzie tak
    Nie zapomnę już, nie odnajdę się

    Niczym, niczym jestem już
    Pora odejść, niepotrzebna tu

    Cały świat odwrócony plecami
    Pamiętaj choć Ty
    Zapamiętaj mój głos
    Nie pytaj już dokąd odchodzę
    Zobaczymy się tam
    Kiedy przyjdzie Twój czas
    Niedługo tak będę tu z wami
    Może ktoś podniesie wzrok?
    Tak, tak! Pamiętam swój grzech
    Tu nie pozwoli zapomnieć go nikt
    I Ty, i on, tak czyści jak łza
    Wiecie najlepiej co dobre co złe

    Niepotrzebna już jestem sama znów
    Nie pamięta nikt jaka byłam
    Nie pamięta nikt tamtych jasnych dni
    Gdy się śmiałam i gdy tańczyłam
    Zesłał na mnie grzech
    Zatruł moją krew
    Nierealny czar co zabija
    Odtąd będzie tak, nie odnajdę się
    Nie zapomnę już co zrobiłam

    Już mi wszystko jedno, wszystko jedno
    Teraz wiem na pewno -
    Już mi wszystko jedno

    To jest tak blisko...